środa, 18 września 2013

HARRY 9

HARRY 9.
Nagle dobiegła tu i reszta przyjaciół. Zayn, Liam i Louis rozłączyli bijących. Lou podniósł Harry'ego a Mulat i Liam przytrzymywali gwałciciela.
Do ciebie podbiegł Niall. Lekko klepał Cię po twarzy byś oprzytomniała, lecz haj trwał dalej. Hazz resztkami sił uderzył napastnika i zaczął przeklinać wycierając swoją krew z ust. Potem podszefł do Ciebie, krzyczał i prosił byś na niego sporzała. A ty widziałaś tylko w górze wirujące gwiazdy. Niall i Louis zanieśli Ciebie do samochodu i zawieźli Cie i Harrego do szpitala. Natomiast Zayn i Liam siłą zaprowadzili Markusa na komendę.
W szpitalu dalej wszystko sie Tobie zlewało. Lekarze i pielęgniarki krążyli nad Tobą , podłączając Cię do aparatury i wbijając w żyły igły.
Harry'ego opatrzyli, lecz kazali zostać jemu na jedną noc, pod obsewacją. Z tobą było ciężej...
***********************
Obudziłaś się zrywająco. Słońce już górowało wysoko. Przyglądałaś sie białym, salowym ścianom.
- Dzień Dobry.. - powiedział po cichu Hazz, trzymając Cię za rękę.
Odpowiedziałaś lekkim uśmiechem.
- Jak się czujesz? - zapytał.
- Chyba dobrze.. - odpowiedziałaś niepewnie.
- Poczekaj chwile, pójdę po lekarza. - oznajmił i pocałował Cię w czoło.
Po chwili wrócił Harry z doktorem.
- No więc.. - powiedział stary lekarz zasiadając na skraju łóżka. - Pani...
- Katarzyna Lipska - powiedziałaś.
- Katarzyno Lipska! Wyniki wskazują na to że w wczorajszym wypadku miała Pani w sobie znacznie dużo anfetaminy. Taka dawka niektórym grozi nawet i utratą życia.. Lecz miała Pani szczęście. - powiedział doktor.
- Ja już sie policze z tym draniem.. - powiedział cicho Hazz.
- Lecz! Nie miała Pani aż tylu szczęścia by utrzymać ciążę... - oznajmił lekarz.
- Że co?! Ciąże?! - zdziwiłaś się wraz z Harry'm.
- Tak. Jest Pani, a raczej była.. w ciąży. Dokładnie 3 tydzień i 4 dzień.
- Wtedy moja mama Cie znalazła.. - powiedział Harry.
- Czy ta ciąża.. mogła być wynikiem gwałtu? - zapytałaś.
- Jak najbardziej. - odpowiedział lekarz. - A co do Pani.. musi Pani jeszcze zostać pod obserwacją jakiś tydzień.
- Tydzień?!
- Tak. Musimy Pani porobić inne wyniki w tym psychiczne..
- Co..? Uważacie mnie za narkomanke?! - krzyknęłaś.
- Prosze nie podnisić na mnie głosu..
- Ale to nonsens! Ktoś poprostu dosypał coś do drinka! Ile takich przypadków sie zdarza..! - wtrącił sie Hazz.
- Ale to..
- Ktoś chciał ją otumanić i zgwałcić! - Krzyknął Harry.
- Ale to niczemu niedowodzi.. - w tym momencie policja zapukała to szyby tej sali.
- Dzień Dobry! Czy tu leży Katarzyna Lipska ? - zapytał policjant.
- Tak, w jakiej sprawie? - Powiedział doktor.
- Więc. Wczorajszej nocy była Pani ofiarą gwałtu..
- Nie była zgwałcona, próbowano ją zgwałcić.. - wtrącił sie Hazz.
- Da mi Pan dokończyć..? - zwrócił uwage. - I czy sprawca wcześniej Panią otumanił czymś?
- Tak, w drinku zobaczyłam jakiś proszek, ale to było już po wszystkim. Potem zaczęło się i nie byłam niczego już świadoma..
- W jej krwi wykryto to.. - powiedział lekarz pokazując komendantowi karty zdrowia.
- Rozumiem. Była Pani zmuszona to wypić?
- Tak. - kiwnęłaś twierdząco głową.
- Czy poznaje Pani tego mężczyzne? - zapytał policjant i podał Ci czyjąś fotografie.
- Tak. To on, Markus. - odparłaś.
- Jezuu.. nie wierze.. - powiedział Harry chowając twarz w dłonie.
- Czy Pan był także świadkiem tego zdarzenia?
- Tak, byłem..
- Więc Pana prosimy z nami. - Powiedział komendant.
- Nie długo wróce .. - powiedział Harry całując Cię w policzek i opuścił salę.
- Dalej uważa mnie doktor za narkomanke?!
- Yy.. nie nie.. porozmawiam z policjantem i wszystko poprawie. Dowidzenia.

HARRY 9

HARRY 9.
Nagle dobiegła tu i reszta przyjaciół. Zayn, Liam i Louis rozłączyli bijących. Lou podniósł Harry'ego a Mulat i Liam przytrzymywali gwałciciela.
Do ciebie podbiegł Niall. Lekko klepał Cię po twarzy byś oprzytomniała, lecz haj trwał dalej. Hazz resztkami sił uderzył napastnika i zaczął przeklinać wycierając swoją krew z ust. Potem podszefł do Ciebie, krzyczał i prosił byś na niego sporzała. A ty widziałaś tylko w górze wirujące gwiazdy. Niall i Louis zanieśli Ciebie do samochodu i zawieźli Cie i Harrego do szpitala. Natomiast Zayn i Liam siłą zaprowadzili Markusa na komendę.
W szpitalu dalej wszystko sie Tobie zlewało. Lekarze i pielęgniarki krążyli nad Tobą , podłączając Cię do aparatury i wbijając w żyły igły.
Harry'ego opatrzyli, lecz kazali zostać jemu na jedną noc, pod obsewacją. Z tobą było ciężej...
***********************
Obudziłaś się zrywająco. Słońce już górowało wysoko. Przyglądałaś sie białym, salowym ścianom.
- Dzień Dobry.. - powiedział po cichu Hazz, trzymając Cię za rękę.
Odpowiedziałaś lekkim uśmiechem.
- Jak się czujesz? - zapytał.
- Chyba dobrze.. - odpowiedziałaś niepewnie.
- Poczekaj chwile, pójdę po lekarza. - oznajmił i pocałował Cię w czoło.
Po chwili wrócił Harry z doktorem.
- No więc.. - powiedział stary lekarz zasiadając na skraju łóżka. - Pani...
- Katarzyna Lipska - powiedziałaś.
- Katarzyno Lipska! Wyniki wskazują na to że w wczorajszym wypadku miała Pani w sobie znacznie dużo anfetaminy. Taka dawka niektórym grozi nawet i utratą życia.. Lecz miała Pani szczęście. - powiedział doktor.
- Ja już sie policze z tym draniem.. - powiedział cicho Hazz.
- Lecz! Nie miała Pani aż tylu szczęścia by utrzymać ciążę... - oznajmił lekarz.
- Że co?! Ciąże?! - zdziwiłaś się wraz z Harry'm.
- Tak. Jest Pani, a raczej była.. w ciąży. Dokładnie 3 tydzień i 4 dzień.
- Wtedy moja mama Cie znalazła.. - powiedział Harry.
- Czy ta ciąża.. mogła być wynikiem gwałtu? - zapytałaś.
- Jak najbardziej. - odpowiedział lekarz. - A co do Pani.. musi Pani jeszcze zostać pod obserwacją jakiś tydzień.
- Tydzień?!
- Tak. Musimy Pani porobić inne wyniki w tym psychiczne..
- Co..? Uważacie mnie za narkomanke?! - krzyknęłaś.
- Prosze nie podnisić na mnie głosu..
- Ale to nonsens! Ktoś poprostu dosypał coś do drinka! Ile takich przypadków sie zdarza..! - wtrącił sie Hazz.
- Ale to..
- Ktoś chciał ją otumanić i zgwałcić! - Krzyknął Harry.
- Ale to niczemu niedowodzi.. - w tym momencie policja zapukała to szyby tej sali.
- Dzień Dobry! Czy tu leży Katarzyna Lipska ? - zapytał policjant.
- Tak, w jakiej sprawie? - Powiedział doktor.
- Więc. Wczorajszej nocy była Pani ofiarą gwałtu..
- Nie była zgwałcona, próbowano ją zgwałcić.. - wtrącił sie Hazz.
- Da mi Pan dokończyć..? - zwrócił uwage. - I czy sprawca wcześniej Panią otumanił czymś?
- Tak, w drinku zobaczyłam jakiś proszek, ale to było już po wszystkim. Potem zaczęło się i nie byłam niczego już świadoma..
- W jej krwi wykryto to.. - powiedział lekarz pokazując komendantowi karty zdrowia.
- Rozumiem. Była Pani zmuszona to wypić?
- Tak. - kiwnęłaś twierdząco głową.
- Czy poznaje Pani tego mężczyzne? - zapytał policjant i podał Ci czyjąś fotografie.
- Tak. To on, Markus. - odparłaś.
- Jezuu.. nie wierze.. - powiedział Harry chowając twarz w dłonie.
- Czy Pan był także świadkiem tego zdarzenia?
- Tak, byłem..
- Więc Pana prosimy z nami. - Powiedział komendant.
- Nie długo wróce .. - powiedział Harry całując Cię w policzek i opuścił salę.
- Dalej uważa mnie doktor za narkomanke?!
- Yy.. nie nie.. porozmawiam z policjantem i wszystko poprawie. Dowidzenia.

HARRY8

HARRY 8.

Harry milczał. Spojrzał na Ciebie i w ciszy usiadł na sofie. Podbiegłaś do niego i usiadłaś u jego boku i splotłaś wasze dłonie.
- Ale to nie znaczy że..
- Podobasz mi sie. - wtrącił się Hazz.
Uśmiechnęłaś się. Harry przytulił Cię mocno i wyszeptał " Wszystko będzie dobrze ".
Nagle dostał wiadoność że już możecie wychodzić. Harry wyszedł pierwszy przywitać się z przyjacielem, a ty spakowałaś szybko jeszcze torebkę...

************************************

Wychodząc, dostrzegłaś Harry'ego z wysokim,przystojnym brunetem.
- Pewnie to jest ten Markus. - Pomyślałaś.
podeszłaś do nich i radośnie się przywitałaś.
Chłopakowi nagle zeszedł uśmiech z twarzy i zrobił poważną minę.
- Ekhm. To zapewne musi być Kasia , tak ? - powiedził donośnym głosem
- Yy.. tak. Miło mi odparłaś.
Przez chwile patrzyliście sie na siebie dziwnie. Markus'a wzrok był stanowczy i nie zmieniał wcale kierunku. Przez Ciebie przeszły dreszcze i złapałaś Hazze za rękę.
- YYy.. no to może już jedźmy. - powiedział Hazz przerywając tę niezręczną chwilę.
Harry otworzył Tobie tylne drzwi i zasiadł koło Ciebie.
Przez cała drogę nikt się nie odzywał. Ty tylko i wyłącznie patrzyłaś na Harry'ego wciąż nie puszczając jego ręki.
- Zimno Ci? - zapytał.
- Nie, nie jest mi zimno. - odparlaś i oparłaś sie o ramie Hazzy.
Za kilka minut dotarliście na miejsce. Wchodząc z samochodu, przed drzwiami od Harry'ego strony stało czterech mężczyzn. Jak narazie widziałaś tylko nogi, i czyjeś charakterystyczne białe buty. Harry był początku ździwiony, ale gdy już wyszedł szczęśliwie przytulił każdego z nich.
Siedziałaś dalej w samochodzie. Nie wiedziałaś zbytnio co zrobić czy wyjść czy nie. Byłaś troche skrępowana i szcerze bałaś się.
Harry schylił się i wyciągnął w twoją stronę rękę.
- Choć, zapoznam Cię z kimś. - oznajmił z uśmiechem.
Nie zdecydowanie złapałaś Hazze za ręke i skierowałaś się w stronę wyjścia.
Przed sobą zobaczyłaś znane twarze które szeroko uśmiechały się do Ciebie.
- Kasia.. to jest Liam, Louis, Niall i Zayn. - Powiedział Hazz wskazując na chłopaków.
- Tak, wiem kim jesteście.. - mówiłaś śmiejąc się aż ze szczęścia.
- Czeeść..! - wszyscy powiedzieli i podali Ci ręce.
Markus tak że przywitał się z nimi, a potem gdzieś zniknął.
Wy natomist weszliście do jakiegoś podziemnego Pub'u i zasiedliście przy stoliku.
Po paru godzinach rozkręciła się impreza.
Do chłopaków doszły ich dziewczyny i znajomi. Poznałaś wszystkich i dobrze sie w ich towarzystwie czułaś. Nagle dołączył i Markus. Zaczął każdemu stawiać kolejki. Po pewnym czasie troche osób ubyło, lub byli wmieszani w tłum na parkiecie.
Widać było że Harry ledwo się już trzyma w sumie to on najwięcej wypił. Markus zaproponował po jeszcze jednym Dirnk'u.
zgodziłaś się ale poprosiłaś o słabszego. On kiwnął głową i podszedł do barmana. Po paru minutach wrócił z uśmiechem i przysiadł się bliżej Ciebie.
- Oo.. dziękuje. - odpowiedziałaś i odrazu wzięłaś łyka.
- Spoko. - mruknał.
- Kasia ! Za dużo już wypiłaś odłóż to! - mówił ledwo Hazz opierając sie o Ciebie.
- Spórz na siebie. - cicho powiedział przyjaciel.
Gdy wypiłaś mniej więcej juz powołę, nagle bardzo zaczęło się kręcić tobie w głowie i zaczynałaś mieć duszności. Gwałtownie wstałaś i zostawiając wszystkich wyszłaś na zewnątrz. Usiadłaś na krawężniku i złapałaś sie za głowe.
- Wszystko okej? - zapytał Markus.
- Taak. Jasne. . Tylko tam jest troche zagorąco..- odpowiedziałaś kłamliwie.
- Masz, dokończ. - oznajmił i podał Ci niedopitego drink'a.
- Dzięki. - odpowiedziałaś i za jednym zamachem wypiłaś prawie wszystko.
Nagle jeszcze bardziej zaczęło Cię mdlić. Chwilami widziałaś podwójnie, a wszystkie dźwięki zlewały się w jeden haos. Spojrzałaś na dno szklanki, był tam jakiś nie dokońca rozpuszczony, biały proszek.
- Coo too.. ? - zapytałaś.
Chłopak nic nie odpowiedział i zaczął całować się w szyje.
- Przeestań.. - powiedziałaś zachrypniętym głosem.
Potem przestałaś cokolwiek czuć.
Miałaś mętlik w głowie, wszysko mieszało sie ze sobą. Byłaś jak sparaliżowana.
Mężczyzna podniósł Cię. Każdy pytał co się stało a on odpowiadał ' za dużo wypiła '. Prowadził Cię gdzieś gdzie było cicho, ciemno, gdzie nie było wcale ludzi. Do jakieś zapuszczonej dzielnicy. Potem położył Cię pod murem i dotykał twojej twarzy. Potem wiadomo gdzie sie posuwał..
Z jakieś odległości zaczęły dobiegać krzyki i przekleństwa. Ktoś od tyłu uderzył chłopaka a on upadł.
- Co ty robisz skurwielu?! - krzyczał Harry i uderzył go ponownie.
Markus rzucił się na Harry'rgo. Wtedy miał przewage ponieważ specjalnie was upił.
Szarpali sie i bili po twarzach. Krew spływała im z nosa i rozciętych ust.
Nagle dobiegła tu i reszta przyjaciół. Zayn, Liam i Louis rozłączyli bijących. Lou podniósł Harry'ego a Zayn i Liam przytrzymywali gwałciciela.
Do ciebie podbiegł Niall. Lekko klepał Cię po twarzy byś oprzytomniała, lecz haj trwał dalej. Hazz resztkami sił uderzył napastnika i zaczął przeklinać wycierając swoją krew z ust. Potem podszefł do Ciebie, krzyczał i prosił byś na niego sporzała. A ty widziałaś tylko w górze wirujące gwiazdy. Niall i Louis zanieśli Ciebie do samochodu i zawieźli Cie i Harrego do szpitala. Natomiast Zayn i Liam siłą zaprowadzili Markusa na komendę.
W szpitalu dalej wszystko sie Tobie zlewało. Lekarze i pielęgniarki krążyli nad Tobą , podłączając Cię do aparatury i wbijając w żyły igły.
Harry'ego opatrzyli, lecz kazali zostać jemu na jedną noc, pod obsewacją. Z tobą było ciężej...


HARRY 7.

Harry upadł przed grobem, nie powstrzymywał się od płaczu. Nic nie mówił, cały czas milczał i wpatrywał się w ziemie. Widząc to, jak cierpi sama zaczęłaś płakać .
Wkońcu Hazz uniósł głowę , spojrzał się na zdjęcie ukochanej na nagrobku .
- Dziękuje.. - powiedział i wrzucił list do skrzneczki, która oparta była o płytę.
Otarł łzy i wstał. Uśmiechnął się do zdjęcia Juliet i przetarł je dłonią.
- Możemy iść.. - odparł.

******************

Następnego dnia było już całkiem inaczej.
Schodząc na dół zobaczyłaś Hazze, który robił coś w kuchni..
- Buu..! - krzyknęłaś i pogilgotałaś jego żebra.
- Oo.. dzień dobry! - powiedział z uśmiechem odwracając sie do Ciebie.
- A co ty tu wyprawiasz? - zajrzałaś za jego plecy.
- Aa nie patrz.. - mówił chichocząc.
- Dobra dobra.. ide sobie.. - powiedziałaś żartowliwie.
- Nie mów że do łóżka wracasz..
- Wracam do łóżka..!
I faktycznie wróciłaś. Otuliłaś sie kołdrą i włączyłaś tv. Za chwile usłyszałaś pukanie do twojego pokoju, zza drzwi wychyliła się lokowata głowa Styles'a.
-Moge? - zapytał.
- Ta jasne wchodź. - odparłaś.
- Ej, patrz! Zaćmienie słońca! - krzyknął.
- Co!? Jak?!
Harry szybko podbiegł i na twoich kolanach położył tace z goframi i dodatkami i pocałował Cię w policzek.
- A to co? - zapytałaś.
- Śniadanie. - powiedział z wielkim uśmiechem.
- Ooo jak miło.. za co?
- Za to że jesteś. - odpowiedział.
- Nie rozumiem..
Harry nic nie powiedział tylko przytulił się do Ciebie.
- Yyy.. Dalej nie rozumiem..
- Nooo to takie podziękowanie.. - uśmiechnął się.
- Aa.. no okej.
- No spróbuj.
- Chcesz troche..?
- Nie.. to dla Ciebie..
- Napewno?
- Napewno.
- No dobra .. trudno..
Polałaś gofra miodem, nałożyłaś troche bitej śmietany i korzystając z okazji że Harold nie patrzy wsmarowałaś jemu jedzenie w twarz.
- Eeejj.. a to za co? - zapytał śmiejąc sie.
- Za kare.
- Co.?
- Nie chciałeś zjeśc ze mną.
- Aaa.. no zobacz.
- Co?
Harry wysmarował twój nos śmietaną.
- Haha! No weź .. !
- Dobra, przepraszam.. już wycieram. - powiedział i zbliżył się do Ciebie. - Zamknij oczy. - wyszeptał.
- Po co? - zapytałaś.
- Tam też masz śmietane..
Zrobiłaś jak Harry kazał. Poczułaś jak dotyka twoje policzki, przytrzymał je dłońmi i odchylił lekko głowę. Nagle Hazz złączył wasze usta. Podskoczyłaś aż bo nie miałaś pojęcia że tak zrobi. Nie zaprzeczyłaś temu wcale.
- Łał. - powiedziałaś.
- Hm. ? - krząknął Harry.
- Przepraszam. Wczoraj.. Juliet ..
- To juź koniec. - oznajmił. - Posłuchałem się jej. Teraz zaczynam wszystko od początku. Wczoraj w tym liście poźegnałem sie z nią, podziękowałem i napisałem że nigdy o niej nie zapomne..
Nic nie powiedziałaś. Nie wiedziałaś w tej chwili co. Przytuliłaś go, a on znowu złączył wasze usta. Przez dłuższy czas całowaliście sie i poznawaliście "bardziej". W pewnej chwili do Harry'ego ktoś próbował się kilkakrotnie dodzwonić.
- Nie odbierzesz? - zapytałaś.
- Nieee.. i tak nic ważnego.
- No a może teraz tak..? Odbierz.
- Nie potrzeba.
- To ja odbiore. - Oznajmiłaś i wyjęłaś z jego tylnej kieszeni telefon.
- Markus.. fajne imie.
- A! No tak! Zapomniałem! - Powiedział zabierając telefon.
- " Nie.. nic ważnego.." A jednak. - mówiłaś przedrzeźniając Hazze.
- No Kasia , wstawaj, ogarniaj sie i wychodzimy. - Powiedział zakańczając rozmowe.
- Coo..? Gdzie?
- Rozerwać się troche wkońcu! No szybko, zapoznam Cię z miastem! - Harry zwinnie wziął Cie na ręce i postawił przed szafą.
- Ale w co mam sie ubrać?
- Szalenie. - oznajmił z uśmiechem wychodząc z pokoju.
- Szalenie..? No dobra.
Za pół godziny zeszłaś na dół. Ubrana w krótką czerwoną sukienke, krótką czarną marynarke i czarne ślniące baletki. Włosy luźno upiełaś w koka i w okół przypięłaś czarne różzyczki. I byłaś już gotowa do wyjścia.
- Łał.. wyglądasz cudownie.. - prawie zaniemówił Hazz z wrażenia.
- Ty jeszcze bardziej. - powiedziałaś splatając swoje ręce na jego szyi.
- Jesteś taka urocza.. - wyszeptał.
Spojrzałaś głęboko w jego oczy, on patrzył i w twoje. Powolnie zbliżyliście się do siebie i znów pocałowaliście.
- Harry, dziwnie tak się czuje.. - piwiedziałaś cofając się.
- Ale naprawde wyglądasz ślicznie... - przyciągnął.Cie za biodra spowrotem.
- Nie.. nie o to chodzi. - znów odeszłaś.
- A więc o co?
- No bo jeszcze wczoraj mówiłeś jak bardzo kochasz Juliet.. a ja poprostu nie oswoiłam się z tą całą historią.
...
Harry milczał. Spojrzał na Ciebie i w ciszy usiadł na sofie. Podbiegłaś do niego i usiadłaś u jego boku i splotłaś wasze dłonie.
- Ale to nie znaczy że..
- Podobasz mi sie. - wtrącił się Hazz.
Uśmiechnęłaś się. Harry przytulił Cię mocno i wyszeptał " Wszystko będzie dobrze ".
Nagle dostał wiadomość że już możecie wychodzić. Harry wyszedł pierwszy przywitać się z przyjacielem, a ty spakowałaś szybko jeszcze torebkę...

HARRY 6.

Podchodząc do okna, zobaczyłaś idącą postać w czarnym workowatym płaszczu z kapturem na głowie kierującą się w strone drogi...

***************

Zorientowałaś się że był to Harry. Wybiegłaś z domu i pobiegłaś za chłopakiem. Padało dalej. Nie wzięłaś żadnego nakrycia. Biegłaś za nim w ulewę. Kierował sie w dziwne miejsce na cmentarz.
- Harry! Zaczekaj! - Zawołałaś go przy bramie. Chłopak odwrócił się , i tak był to Harry. Z daleka wyglądał na załamanego, a w ręku trzymał białą kopertę i jedną czerwoną różę.
- Kasia ?! Co ty tutaj robisz? ! Śledzisz mnie?! - krzyczał.
- Harry! Marwie się o Ciebie!
- Wracaj do domu!
- Czekaj! Prosze! - Pobiegłaś do niego.
- Czemu tu za mną przyszłaś? - zapytał mocno Cie przytulając.
- Ostatnio stałeś sie taki słaby, wrażliwy...
- Wiem.. martwisz sie.. Nawet nie wiesz jak to doceniam. Ale wracaj teraz do domu! - odszedł.
Stałaś dalej w tym miejscu i patrzyłaś jak chłopak sie oddala. Przeszedł jakieś 20 metrów, przystsnął i obrcił sie.
- Czy ty nigdy nie odpuszczasz? - krzyczał.
- Nie. - pokiwałaaś z uśmiechem i dołącczyłaś do niego.
Harry chodził po alejkach i rozglądał się po nagrobkach. Podążałaś za nim cały czas. W końcu przystanął. Wpatrywał się tabliczke. " Tu spoczywa Juliet Parker. Odeszła ze świata żywych mając 17 lat w okolicznościach tragicznych i bolesnych... "
Harry nic nie mówił, położył różę pośrodku grobu, a list trzymał dalej w ręku. Jego oczy robiły się szklane, twarz jego opadła.
- Harry.. - powiedziałaś cicho łapiąc go za ramie.
- To.. już.. tyle czasu.. - powiedział, a z jego oczu zaczęły wypływać łzy.
- Tak mi przykro.. - szepnęłaś.
- Tamtego dnia, pokłuciliśmy się.. Próbowałem ją zatrzymać, wytłumaczyć wszystko.. Złapałem ją za ramiona i odwróciłem w moją stronę. Spojrzała sie na mnie z gniewem i powiedziała że jestem już dla niej nikim. Zamurowało mnie. Był to cios poniżej pasa. Jull wyrwała sie i uciekła. Ja upadłem. Starałem się pobiec za nią, ale świat był taki rozmazany.. Zniknęłaa z moich oczu.. Gdy doszłem w miare do siebie, zacząłem kręcić sie po mieście. Byłem nawet pod jej domem, ale nikogo tam nie było. Przysiadłem na krawężniku i czekałem.
Około drugiej nad ranem zadzwoniła do mnie Gemma, była roztrzęsiona i zapłakana. Jedyne co zrozumiałem to Juliet i Szpital. Odrazu pobiegłem tam. Lekarze nie chcieli mnie wpuścić, było zamieszanie, tyle pielęgniarek, krwi.. Siłą dostałlem sie na sale..leżała tam.. lekarze wyprowadzili mnie, jeden raczył mi wszystko wytłumaczyć. Zgwałcili ją okropnie. Potem pobili i wyrzucili ją z samochodu na środek ulicy. Doktor odchodząc powiedział " możesz się pożegnać " nie zdołali nic więcej zrobić.. usiadłem pod jej drzwiami schowałem głowe między kolanami i płakałem. Pielęgniarka wprowadziła mnie do niej. Leżała popodłączana do aparatury, była ledwo przytomna. Kazała mi o wszystkim zapomnieć, łącznie z nią. Że mam zacząc od nowa, mam sie nie martwić, ona będzie zawsze przy mnie.. Upadłem na kolana przed jej łóżkiem. Złapałem ją za ręke i przepraszałem. Prosiłem by nie odchodziła, zmienie sie. Jull się uśmiechnęła i wydusiła Żyj Dalej.. po czym jej ręka się poluźniła. Aparat zaczął piszczeć. Z jej zamykającego sie oka spłynęła łza..
- Nie wiem co powiedzieć, nie powiem współczuje bo nie mam pojęcia jaki to okropny ból.. - powiedziałaś z łzami w oczach.
Harry upadł przed grobem, nie powstrzymywał się od płaczu. Nic nie mówił, cały czas milczał i wpatrywał się w ziemie. Widząc to, jak cierpi sama zaczęłaś płakać .
W końcu Hazz uniósł głowę , spojrzał się na zdjęcie ukochanej na nagrobku .
- Dziękuje.. - powiedział i wrzucił list do skrzyneczki, która oparta była o płytę.
Otarł łzy i wstał. Uśmiechnął się do zdjęcia Juliet i przetarł je dłonią...
- Możemy iść.. - odparł.
HARRY 5.

W brzuchu czułaś stado motylków, szybszy oddech oraz poczucie troski i bezpieczeństwa. Pierwszy raz tego doznałaś. Bylo Ci z tym dobrze.

************

Leżeliście tak przez długi czas. Udało ci się przysnąć, ale dalej czułaś że Harry jest przy Tobie. Nagle zrobiło Ci się zimno, twoje włosy się osuwały, a na czole poczułaś czyjeś ciepłe usta. Potem słyszałaś kroki, przekręt klucza i zamknięcie drzwi.
Zorientowałaś się że to był Harry.
Następnego ranka Anne z Gemmą jechały do Londynu, za dwa dni Gemma ma mieć operację. Wyszło na to że Harry i ty zostaliście sami.
Siostra długo rozmawiała z bratem, jej głos był stanowczy. Mówiła głośno, tłumaczyła lub czegoś zabraniała. Nie pożegnała sie z tobą, wychodząc spojrzała na Harry'ego a potem na Ciebie i zatrzasnęła drzwi.
- Harry..? - zapytałaś.
- Nie teraz. - odpowiedział i odszedł.
Zrobiło Ci się przykro, znowu po rozmowie z Gemmą stał się obojętny. Domyślałaś się że coś knują lub ukrywają..
Postanowiłaś iść troche na miasto, odetchnąć świerzym powietrzem i zobaczyć co dzieje się na mieście.
Pomyślałaś ze zrobisz miły wieczór i przygotujesz jakąś kolacje, przy okazji spróbujesz bliżej poznać się z Harry'm. Zaszłaś do marketu, zakupiłaś najpotrzebniejsze rzeczy i wróciłaś do domu.
W domu było cicho, rozejrzałaś się w okół siebie i pomyślałaś że Harry'ego nie ma. Wchodząc do kuchni zobaczyłaś jednak dwóch mężczyzn. Stali nad Harry'm. On zaś siedział przy dębowym stole i pisał coś na kartce. Nie przejęłaś się tym. Nie zwracałaś już na nich uwagi i kończyłaś rozpakowywać zakupy. Wychodząc usłyszałaś początek rozmowy:
- Harry co ty robisz? - zapytał pierwszy mężczyzna.
- Pisze list. - odpowiedział.
- Do niej?
- Tak.
- Ale ona nie ży...
- Pisze do niej! - powiedział głośno Harry.
Odeszłaś po cichu. Pare godzin przesiedziałaś w pokoju. Potem zeszłaś na dół.i zabrałaś się za robienie kolacji. Harry'ego nie było. Wyszedł gdzieś ze znajomymi. Na zewnątrz nagle zrobiło się ciemno. Zaczęło grzmieć i padać. Bałaś się. Byłaś sama w wielkim domu. Na dodatek przerwało linie. Teraz całkiem było ciemno i okropnie. Na szafce znalazłaś kuferek ze świeczkami, po całym domu porozstawiałaś je, co dało to romantyczny nastrój do kolacji. Gdy już wszystko przygotowałaś i naszykowałaś - przyszedł Harry cały zmoknięty i zmarznięty.
- Jestem. - powiedział stękając.
- Harry! Jesteś cały mokry!
- No suchy to ja raczej nie jestem.
- Zdejmuj te mokre rzeczy, zaniose je do suszarni.
- Juuż.
Hazz poszedł na górę wysuszyć włosy i ubrać się ciepło, ty w tym czasie szybko rozwiesiłaś jego rzeczy i poprawiłaś wygląd i wróciłaś do kolacji. Gdy wychodziłaś z łazienki Harry właśnie schodził. Uśmiechnął się szeroko, odwzajemniłaś podchodząc do stolika.
- Sama to wszystko zrobiłaś? - zapytał z nie dowierzeniem.
- Tak. - odparłaś.
- Wow. Wspaniale!
- Siadaj..
Zasiedliście do stołu. Podczas posiłku było cicho, gnębiło Cię to. Jeszcze na dodatek za oknami nadal szalała burza.
- Więc.. co dziś robiłeś? - zapytałaś przerywając cisze.
- Nic konkretnego. - odpowiedział.
- Ahaa.
- A ty?
- Też nic..
- Bo nie masz tu znajomych, i co masz cały czas tu robić.. - powiedział.
- No nie wiem...
- To zapoznam Cię jutro z moimi znajomymi, co ty na to?
- Wspaniale, dziękuje! - powiedziałaś uradowana.
Harry szybko spoważniał. Z jego twarzy zeszedł uśmiech i znów przestał się odzywać.
- Coś się stało? - zapytałaś.
- Nic. - odpowiedział pod nosem.
- Napewno? Czemu tak szybko ucichłeś?
- Mówie, że nic mi nie jest!
- Przepraszam.. - Powiedziałaś przestraszona.
Harry podziękował za kolacje i odszedł od stołu. Tego wieczora nic już nie zamierzałaś robić. Posprzątałaś troche po kolacji, i poszłaś wziąść kąpiel.
Po dwugodzinnym wypoczynku wyszłaś z wody. Twoje włosy w ręczniku zdąrzyły już wyschnąć, wzięłaś szczotke i poszłaś do swojego pokoju. Rozczesałaś dokładnie twoje długie, Blond włosy.
Podchodząc do okna, zobaczyłaś idącą postać w czarnym workowatym płaszczu z kapturem na głowie kierującą się w strone drogi...

HARRY 4.
Zdąrzyłaś ogarnąc wszystko nim Anne z Gemmą wróciły do domu.
- Dlaczego jesteś biała? - zapytała kobieta wchodząc do swojego domu...

*********

- Yy.. ponieważ pomyślałam że ugotuje kolacje, i gdy szukałam składników troche mąki na mnie spadło.. - powiedziałaś jąkając sie.
- Oochh skarbeńku! Naprawde nie musisz sie tak starać. My przywiozłyśmy chińszczyznę. - powiedziała sympatycznie pani Cox.
- Gdzie jest Harry? - zapytała Gemma.
- Yy.. w swoim pokoju. - odparłaś.
Gemma zabrała swoje rzeczy, spojrzała na Ciebie złowrogo i poszła na góre. W tym czasie pomogłaś Anne rozpakować zakupy. Po jakieś chwili z góry usłyszałyście kłótnie rodzeństwa, krzyczeli na siebie, przez cienkie ściany było wszystko słychać.
- Nie wiem co ostatnio sie z nimi dzieje.. Jeszcze nie dawno wcale sie nie kłócili. A teraz.. są całkiem inni. - Powiedziała Pani Cox.
...
- Co!? Oszalałeś?! Jak to ją pocałowałeś!? Harry, była umowa przecież! - Krzyknęła Gemma.
- Ale ja dłużej już nie potrafie! Chce z tym skończyć! - Hazz tak że wysokimtonem wrzasnął na siostre.
Kłótnia ciągnęła sie dalej. Nie wiedziałaś co zrobić, bałaś sie wejść na góre, jeszcze twój pokój był zaraz przy sypialni Harry'ego. Anne w tym czasie zadzwoniła do męża, który jest teraz poza tym miastem. Rozmawiała o dzieciach. Dostrzegłaś że mówili o Harry'm. Miała szklane oczy. Gdy zobaczyła że znajdujesz sie w tym samym pokoju, wyszla na taras i zamknęła sie tam.
Kłótnia rodzeństwa ucichła. Usłyszałas jak ktoś zbiega na dół. Była to Gemma. Wychodząc z domu potrąciła Cie i zatrzasnęła drzwi. Była zdenerwowana. Dalej nie chciałaś wchodzić na góre. Usiadłaś na skórzaną sofe i włączyłaś tv. Nawet nie wiedziałaś kiedy usnęłaś. Przyśniła Ci się tamtejsza noc. Tylko troche inaczej, pełno ludzi, tłum pośmiewiska. Był tam Harry, Gemma, Mord i Doktor Greg. Stali przed Tobą ubrani na biało i przyglądali sie jak leżysz i błagasz o pomoc. Potem ten pocałunek..
Nagle poczułaś jak ktoś Cie chwyta w talii i pod kolanami. Przebudziłaś się. Zmrużonymi oczyma dostrzegłaś ze ktoś Cie niesie i za oknami już jest ciemno. Niósł Cie Harry. Zobaczył że już nie śpisz:
- Dalej jesteś biała.. - wyszeptał z uśmiechem.
Odwzajemniłaś gest i zamknęłaś znów oczy. Hazz położył Cię na łóżku i przykył kocem i chciał już odejść:
- Harry..? - szepnęłaś.
- Tak?
- Chodź..
- Gdzie?
- Tutaj, koło mnie.. nie chcę dziś być sama..
Harry nic nie odpowiedział, zdjął i odłożył cicho buty i położył się koło Ciebie.
Przykryłaś go swoim kocem, a on przybliżył się do Ciebie.
- Aha, zapomniałem. - Powiedział wychodząc z łóżka.
- Co sie stało? - zapytałaś.
Harry podszedł do drzwi i przekręcił klucz.
- Czemu zamknąłeś?
- Bo mało prywatności jest w tym domu. - odpowiedział.
Hazz znów wrócił do Ciebie, okrył was kocem i oparł swoją głowę o twoje ramię. Przez jakiś czas czas nie odzywaliście się. Leżeliście i patrzyliście w ciemny sufit. Zachciało Ci się już spać, więc przekręciłaś się i objęłaś Stylesa z przyzwyczajenia ręką i przymknęłaś oczy.
- Przepraszam.. - powiedział dalej wpatrując się w sufit.
- Aaa.. przepraszam nie powinnam. - powiedziałaś zanierając rękę.
- Nie no, wracaj.. nie o to chodzi. Tylko ja Cie przepraszam.
- Za co?
- Za pocałunek, głupio wyszło. - powiedział obracając sie w Twoją strone.
- Nie ma co przepraszać.. - wyszeptałaś patrząc na niego.
Harry objął Cię, ty chciałaś wtulić się w niego ale powtarzałaś sobie " za szybko ". Nagle poczułaś się dziwnie. W brzuchu czułaś stado motylków, szybszy oddech oraz poczucie troski i bezpieczeństwa. Pierwszy raz tego doznałaś. Bylo Ci z tym dobrze. ..